Adam Bartosz

PAPUSZA (BRONISŁAWA WAJS)

         Papusza była pierwszą świadomą poetką cygańską w Polsce.(1) Z jej "odkryciem", a potem wylansowaniem jako twórczyni związane są nazwiska dwóch polskich poetów. Okoliczności tak się złożyły, że ta Cyganka o szczególnej wrażliwości spotkała na drodze swej wędrówki młodego poetę Jerzego Ficowskiego, którego jej pieśni (gila) zauroczyły. Drugi szczęśliwy przypadek to zainteresowanie się cygańskimi utworami przełożonymi przez Ficowskiego, przez jednego z najwybitniejszych polskich poetów - Juliana Tuwima (1894-1953), który spowodował opublikowanie jej pierwszych wierszy.
         Zachowana spuścizna literacka Papuszy niej jest imponująca, to zaledwie około 40 utworów przez nią własnoręcznie zapisanych. Pozostawiła ona ponadto sporo przez siebie napisanych tekstów zawierających opis jej cygańskiego życia. Przy tym swoje utwory Papusza pisała po cygańsku, zaś opisy życia, a także listy - po polsku.
         Z twórczością Papuszy nierozerwalnie związana jest postać wymienionego już wyżej Jerzego Ficowskiego. Bez niego - nie byłoby zjawiska literackiego, któremu na imię Papusza. Jerzy Ficowski, to znany poeta i literat, ale przede wszystkim jest on wybitnym znawcą Cyganów. Bez jego opracowań, badań, publikacji - polska cyganologia byłaby niezwykle uboga. Zadebiutował w 1953 r. książką "Cyganie polscy", w której zawarł ogromny materiał zebrany podczas spotkań i wędrówek, jakie odbył z Cyganami na przełomie lat 40. i 50. W roku 1949 trafił do taboru Dionizego Wajsa, w którym poznał fascynującą, dojrzałą już kobietę (miała około 40 lat) - żonę Dionizego, Papuszę. Papusza - to w dialekcie Cyganów Polska Roma - Lalka. Tak nazwano kiedyś małą Cygankę, której na chrzcie nadano polskie imię Bronia (Bronisława), a która pod swym cygańskim imieniem znana dziś jest w polskich encyklopediach i wielu leksykonach światowych.
         W swoim życiorysie Papusza tak pisała: Tatuś z Warmijaków i z Berników, mama z galicyjskich Cyganów.(2) Z ojca lepsza rodzina. Ojca dobrze nie pamiętam, miałam 5 lat, jak umarł mi na Syberii. Mama wyszła za mąż po ośmiu latach za Wajsa Jana.(3)
         Tabor, w którym Papusza urodziła się i wychowała, wędrował po terenach Podola, Wołynia i w okolicy Wilna. W dokumentach Papusza podawała, iż urodziła się w Lublinie, kiedy indziej, że w Grodnie. Ale czy to była prawda? Datę urodzin podawała niekiedy na rok 1909. W oficjalnych dokumentach odnotowane są też daty: 17 sierpnia 1908 r. i 30 maja 1910 r. Takie rozbieżności są symptomatyczne dla koczowników z tych czasów. Bowiem dokumenty "wyrabiało" się wtedy, kiedy tego wymagały okoliczności, daty podawano z pamięci, takie które się wydać mogły prawdopodobnymi. A przy następnych urzędowych sytuacjach nie zawsze pamiętano podane wcześniej informacje.
         Niewiele wiemy o losach Papuszy do czasów, kiedy spotkała Ficowskiego. O właśnie minionym okresie wojennym opowiedziała sporo w wielkim poemacie "Krwawe łzy" (Ratvale jasva), w którym opisuje gehennę ucieczek przed Niemcami i Ukraińcami. Tereny Zachodniej Ukrainy gdzie wędrowali Wajsowie, przed wojną należące do Polski, we wrześniu 1939 r. zajął Związek Radziecki. W czerwcu 1941 r. weszli tu z kolei Niemcy. Organizacje ukraińskie, które zmierzały do utworzenia niepodległej Ukrainy, drogi do utworzenia samodzielnego państwa pod kuratelą Niemiec, upatrywały w wymordowaniu Żydów i Polaków. Wspomagając niemiecka policję Ukraińcy w ciągu 1942 r. wymordowali na tych terenach niemal całą społeczność żydowską. Od lata 1943 rozpoczęły się z kolei rzezie Polaków. Cyganie byli mordowani niejako "przy okazji". Za to, że byli Cyganami i za to, że byli Polakami (raczej - Cyganami polskimi). Bywało, że zukrainizowanych Cyganów (mówiących dobrze po ukraińsku) oszczędzano, nie dając jednak szansy tym, których związki z polskością były mocniejsze. We wspomnianym utworze Papuszy ten dramat został wyraźnie utrwalony. Opisuje ona także tragedię Żydów, a także pomoc partyzantów radzieckich, którzy niejednokrotnie Cyganów ratowali zarówno przed Niemcami, jak i uzbrojonymi Ukraińcami.
         Kiedy po wojnie wschodnia granica Polski uległa przesunięciu i tereny dotychczasowych wędrówek znalazły się po obcej, radzieckiej stronie, tabor Wajsów przewędrował "do Polski". Tymczasem zaś Polska "przesunęła" się na zachód, wschodnie niemieckie tereny zostały włączone bowiem do Polski, a niemiecką ludność stąd wysiedlono. Na opuszczone tereny masowo przenosili się Polacy, przesiedleńcy z zajętych przez Związek Radziecki ziem. Cyganie z Wołynia i Podola podążyli niejako wraz "ze swymi", na tzw. Ziemie Odzyskane. I być może koczując w następnych latach po terenach Dolnego Śląska, Pomorza, spotykali tam - znajomych ze wschodu ludzi.
         Papusza była już wtedy od lat mężatką. Wydano ją za mąż za Dionizego Wajsa brata ojczyma, kiedy miała 16 lat. Jej mąż dobiegał wówczas czterdziestki. Z jej rozmaitych wspomnień wynika, iż nie było to szczęśliwe zamążpójście. Nie było też szczęśliwe ich późniejsze pożycie. Papusza była zresztą osobą o szczególnej wrażliwości, wyróżniająca się pośród innych od dziecka. Na decyzję o wyborze partnera życia nie miała żadnego wpływu. Zgodnie z tradycją, za nią zdecydowali starsi. Pisała o swym dzieciństwie:
         Bardzo chciałam się uczyć czytać, ale rodzice nie dbali o mnie. Ojczym był pijak, w karty grał, matka nie miała pojęcia, co nauka i czy trzeba, czy nie, to dziecko uczyć. I mamusia miała swój kłopot z ojcem, że był pijak, jak dziś jeszcze jest, i do śmierci tak będzie. Otóż to dziecko skąd mogło się uczyć? Takie dziecko dobrze się chowało samo. Prosiłam dzieci, co chodzą do szkoły, żeby mi pokazały, jakie parę liter. I tak było. Potem coś ukradłam i nosiłam im, żeby mnie uczono. I tak się nauczyłam a b c d i tak dalej. Blisko mnie mieszkała Żydówka-sklepikarka. Łapałam kury i jej dawałam, i ona nauczyła czytać. A potem czytałam dużo gazet i różne książki. Czytać umiem dobrze, ale pisać - szkaradnie, bom mało pisała, a czytałam dużo. I tak zostało we mnie na całe życie aż do dziś. Jestem z tej nauki dumna, pomimo że nie jestem uczona w szkołach, ale sama przez się i przez moje życie, com przeszła. Moje życie dało mi dużo wykształcenia i nauki. Pamiętam do dziś to wszystko i do śmierci pamiętać będę [...]. Za rok już nie była taka mała - 13 lat życia. Byłam szczupła i zwinna jak wiewiórka leśna, pomimo że byłam czarna [...]. Otóż, żem dobra dla ludzi i umiem czytać, to Cyganie ze mnie się śmieli i pluli na mnie... Co chcieli, to mówili na mnie, a ja im na złość czytałam jak najwięcej i wróżyłam dużo. Pluli na mnie, ale ja nieraz się zapłakałam i swoje robiłam, co mi się podobało. Zapisałam się do bibliotek i brałam jakiekolwiek książki, bo nie wiedziałam, jakie dobre, i tak już różniłam życie a życie. Prosiłam rodziców, żeby mnie dali do szkoły, ale nie chcieli słuchać: "No, będziesz pani nauczycielka". I dałam spokój z tym, i tylko czytałam, czytałam, aż mnie oczy bolały [...].(4)
         Rodzina Wajsów to byli muzykanci-harfiarze. Jeździli po miastach i wsiach, grali na weselach, jarmarkach, w karczmach. Powodziło się im bardzo dobrze. Kiedy znaleźli się po wojnie w zachodniej Polsce, nadal muzykanctwo było ich głównym zajęciem. Kobiety oczywiście zajmowały się wróżeniem. Sama Papusza była znakomitą wróżką.
         Pewnego letniego dnia roku 1949 do jej taboru zawitał młody raklo - chłopak z miasta. Przywiódł go do Cyganów ich przyjaciel, znany im z wielu wspólnych wędrówek. Jerzy Ficowski - miał wówczas 25 lat - był początkującym poetą, zafascynowanym kulturą cygańską, próbującym wnikać w ich hermetyczną społeczność. Sam miał za sobą lata spędzone w konspiracji, jako żołnierz tajnej Armii Krajowej, podległej Rządowi Polskiemu w Londynie, którego nowy rząd komunistyczny nie uznawał. Przyjęty z życzliwością do taboru cygańskiego, spędził wiele dni wędrując z rodziną Papuszy, spisując opowieści, pieśni, notując zwyczaje. Zafascynowała go mówiąca pięknym językiem Papusza, tworząca z głowy gotowe pieśni. Namówił ją by spróbowała zapisać to, co śpiewa. Sam zaczął się też intensywnie uczyć języka, wypytując o znaczenie słów cygańskich. Tak się zrodziła ich przyjaźń, która trwała następne lata. Kiedy Ficowski powrócił do miasta, Papusza słała mu swoje kolejne utwory pisane po cygańsku, a on je tłumaczył na język polski.
         Właśnie w tym czasie tabor Papuszy osiadł na stałe. Był to czas, gdy władze zabiegały usilnie o osiedlenie się Cyganów. Próbowano im stwarzać dogodne warunki osiedlenia, proponowano mieszkania, pracę, szkołę dla dzieci. Nie była to jeszcze akcja przymusowa, wówczas raczej zachęcano Cyganów do osiedlenia się. Siłą poczęto ich osiedlać dopiero w kilkanaście lat później. Wielu Cyganów skorzystało z tamtych propozycji, zajęli mieszkania, sprzedali konie i wozy. Część z nich najbliższej wiosny ruszyła co prawda dalej, by jednak po kilku latach osiąść w końcu na stałe, inni próbowali jeszcze sezonowo wędrować przez następne lata. Papusza z rodziną osiedliła się w 1950 r. w Żaganiu. Potem jeszcze w 1953 r. kilka miesięcy wędrowała, by ostatecznie osiedlić się w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie mieszkała długie lata, zyskując niejako "obywatelstwo" tego miasta.
         Jej twórczość pisarska związana jest już z okresem osiedlenia. Pierwsze wiersze-pieśni spisała jeszcze w 1950 r., mieszkając w Żaganiu i stąd wysyłając je do Ficowskiego. To on wykreował z tej Cyganki poetkę na miarę wieszcza narodu cygańskiego. Dopiero tłumaczone i publikowane wiersze uczyniły z tej Cyganki osobę znaną i godną szacunku. Ficowskiemu bardzo dopomógł, znany wówczas, a dziś zaliczany do grona najważniejszych poetów polskich - Julian Tuwim. To z jego inicjatywy ukazały się w formie publikowanej pierwsze przekłady wierszy Papuszy wraz z komentarzem autorstwa Tuwima, przedstawionym w formie rozmowy z Jerzym Ficowskim.(5)
         I to był początek dramatu Cyganki. Cyganie bowiem natychmiast dowiedzieli się o wywiadzie i o związku Papuszy z tekstem, aczkolwiek ona sama nawet nie była świadoma tej publikacji. W tym czasie w środowisku Cyganów Polska Roma obowiązywał rygorystycznie przestrzegany zakaz udzielania jakiejkolwiek informacji obcym na temat "tajemnic cygańskich". "Tajemnicą" zaś było wszystko, czego postronna osoba nie dostrzega z zewnątrz, a głównie zaś język. Pisanie po cygańsku, tłumaczenie cygańskich słów, czytanie tego przez obcych - w opinii starszych Cyganów było zdradą zasługującą na najcięższe potępienie. Wśród Polska Roma istnieje do dziś zasada mageripen (skalanie), której podlegają Cyganie nie przestrzegający tradycyjnych norm. Jedną z tych norm jest właśnie zasada zachowania tajemnicy języka. Oskarżona o taki czyn osoba może zostać wyklęta, staje się magerdo - nieczysta. Z takim człowiekiem nie można zasiadać do stołu, podawać mu ręki, separuje się go od innych Cyganów z taboru. Klątwa magerdo może objąć całą rodzinę.
         Nie wiemy dokładnie, co tak naprawdę spotkało Papuszę po tej publikacji. Podobno została pobita, podobno została wyklęta, być może, że przed całkowitą banicją ochroniła ją choroba, na którą zapadła. Papusza trafiła bowiem do szpitala psychiatrycznego. I odtąd już przez wiele lat będzie tam wracać.
         Papusza przestała pisać wiersze, nie zaprzestała jednak korespondować z Ficowskim i Tuwimem, który pisywał do niej listy wielbiące jej talent. Papusza nigdy nie miała za złe Ficowskiemu jego decyzji publikacji poezji cygańskiej. W listach nazywała go zawsze Braciszkiem (Pszałoro) i traktowała jako najbliższego przyjaciela. Pod wpływem listów Tuwima zrozumiała, jaką wartość mają jej wiersze, uważała, że nie robi krzywdy swoim braciom Cyganom, że nie sprzeniewierza się cygańskiemu kodeksowi. Rozumiała jednak, że to co robi, według cygańskich norm zasługuje na karę. I gotowa była tę karę ponieść.
         Już po pierwszej publikacji stała się sławna. Pisały o niej gazety. Zdarzyło się ponoć, iż wróżącą w jakiejś wiosce strofowano, powołując się na "porządnych" Cyganów, wśród których jest nawet poetka. Żyła jednak nadal ubogo, z chorym mężem, w byle jakiej ruderze, utrzymując się z wróżby. Ta wrażliwa kobieta, żyjąc w związku, który z całą pewnością nie był związkiem serdecznym przeżywała dodatkowy dramat - nie miała dzieci. W społeczności cygańskiej jakże to mocne było piętno! Przygarnęła więc sierotę, chłopca, którego nazwała pieszczotliwie Tarzanem, a którego wychowanie okazało się dla przybranych rodziców pasmem udręki. Wiedząc o sytuacji materialnej Papuszy Tuwim postarał się o jakieś honorarium za opublikowane wiersze. Przyjęła to z ogromnym zdziwieniem i obawą, nie wierząc, iż za piosenkę można dostać pieniądze. Początkowo pieniędzy tych nie chciała przyjąć, kierując się cygańską dumą, uważała bowiem, iż słynny poeta obdarza ją jałmużną. W końcu zrozumiała, iż to, co robi, to wynik szczególnego talentu, który w ten sposób zostaje oceniany. Wkrótce też otrzymała nieregularne stypendium z Ministerstwa Kultury.
         Stawała się sławną wśród gadziów, wyklinaną wśród swoich. Jej dramat był po części dramatem Ficowskiego, który tymczasem kończył pisać swą książkę o Cyganach. Łudził się, że psychiczna choroba Papuszy oddaliła od niej agresję Cyganów. Uprzedził ją jesienią 1952 r., że niebawem ukaże się książka, w której będzie też rozdział o jej poezji. Choć obawiała się wrogiej reakcji ze strony starszyzny, nie protestowała. Pisała z żalem, obawą, ale i z przyzwoleniem:
         Braciszek pisze, że jak się Cygany dowiedzą o tej książce, to straci przyjaciół cygańskich... A ja swego narodu cygańskiego nie zdradziłam, ani na szubienicę nie wydałam. Bo każdy wie, że my kradli i wróżyli... i czemu jeździł po świecie ten ciemny a mądry naród... Powiedzą, że Papusza dziukłory (suka). A może kiedyś w świecie zrozumieją, że ja nic złego nie zrobiłam i nikomu nie zrobiłam krzywdy...(6)
         On sam, świadom, iż opublikowanie książki o Cyganach spotkało się z wielkim gniewem starszyzny cygańskiej, która ten gniew wyładowała na Papuszy, jako źródle informacji pisarza, przez wiele lat milczał. W roku 1986, a więc jeszcze za życia Papuszy opublikował w zbiorze esejów tekst, który jest rodzajem wyznania winy, rachunkiem sumienia, przeprosinami. Pisze na wstępie: Miałem szczęście poznać Papuszę, uchodzę za jej "odkrywcę". Papusza - miała nieszczęście poznać mnie. Bo to za moją sprawą, choć przecież wbrew moim intencjom, stała się jej wielka krzywda. Spadły na nią gromy potępienia, a jej imię w szerokich kręgach cygańszczyzny stało się niemal synonimem odstępstwa. Gdyby nie doszło przed laty do mojej wędrówki w taborze, w którym i ona wędrowała, nie dowiedzielibyśmy się nigdy o leśnej poetce, być może nie powstałyby i z pewnością nie zostałyby pismem utrwalone jej najpiękniejsze wiersze. Ale - wolno przypuszczać - Papusza byłaby szczęśliwsza, nie doznałaby tylu klęsk. Cokolwiek więc mógłbym powiedzieć na swoje usprawiedliwienie - a mógłbym przecież niemało - nic nie zmieni faktu, że mój przyjazd do taboru Wajsów w 1949 r. okazał się dla Papuszy bardziej feralny w skutkach, niż jakakolwiek przygoda, których jej w życiu nie brakło, choć znajomość nasza przede wszystkim zaowocowała prawdziwą obopólna przyjaźnią.(7)
         Ficowski nie doceniał siły tradycji cygańskiej, mocy cygańskiego wyklęcia. Kiedy książka ukazała się, trafiła także do cygańskich rąk. O dziwo, ci nie umiejący czytać i nie czytający ludzie, znaleźli tam od razu to, co uważali za największe przestępstwo. To był słownik polsko-cygański. Papusza wpadła w panikę. Przyjechała do Ficowskiego, zażądała spalenia całego nakładu, robiła wrażenie obłąkanej. Nikt nie był jednak w stanie zaspokoić jej żądań. Nie wiadomo, co wycierpiała, nie wiadomo jakich szykan dostąpiła ze strony Cyganów. W tym czasie wielkie oparcie znalazła w starym mężu i w korespondencji z Tuwimem. Ta korespondencja była dla Papuszy siłą pomagającą przetrwać. Miała świadomość, że ocena jej twórczości przez tak wielkiego poetę jest prawdziwym wyznacznikiem jej wartości. Rozumiała, że jego uznanie, to najprawdziwsza ocena jej wierszy. Widziała bowiem, iż nazwisko Tuwima działało jak magiczne zaklęcie. Wystarczyło, że poprosiła w szpitalu lekarza o połączenie z Tuwimem, aby cały personel traktował ją jak damę. Tym większym dla niej dramatem była śmierć poety w końcu 1953 r. W napadzie depresji spaliła wtedy wszelką z nim korespondencję, uratowały się tylko dwa listy tego poety.
         Sam Ficowski dramat Papuszy przeżywał z oddali, z Warszawy, wiedząc, że jakikolwiek z nią kontakt może jej tylko bardziej zaszkodzić, bojąc się jednocześnie bezpośrednich reakcji Cyganów wobec niego.(8)
         Dalsze lata życia Papuszy, to na przemian pobyty w szpitalach psychiatrycznych, nagrody, spotkania autorskiej, długie okresy zamknięcia się w sobie, stany lękowe, trud utrzymania schorowanego męża i trudnego w wychowaniu Tarzanka. Nie obyło się bez aresztów i zasądzonych za kradzież kur wyroków.
         Wiele jest w jej życiorysie niejasności, dwuznaczności, niezrozumiałych zachowań. Podejmowane próby interpretacji jej stanów duchowych i zaniechania pisarstwa różnią się znacznie. Również rola J. Ficowskiego w tym dramacie przedstawiana jest różnie.
         Ficowski doczekał się też bowiem innego typu oskarżeń. Oto w roku 1991 powstał film o Papuszy, autorstwa młodego wówczas, amerykańskiego reżysera polskiego pochodzenia, Grega Kowalskiego.(9) W filmie tym reżyser stara się udowodnić tezę, iż Papusza była świadomie manipulowana przez Ficowskiego, który sterując treścią jej wierszy włączył się w polityczną akcję osiedlenia i "produktywizacji" Cyganów. To w efekcie tych działań poetkę spotkało nieszczęście, banicja ze strony współziomków. Uważny widz, zwłaszcza znający nieco realia życia Cyganów z grupy Polska Roma, dostrzeże jednakowoż łatwo, iż występujący w filmie rozmówcy Kowalskiego do dziś boją się opowiadać o tamtych zdarzeniach wyłącznie powodowani strachem przed opinią swych współbraci. A dobór części materiału wykorzystanego w filmie wskazuje na manipulację, ale reżysera.
         Papusza zresztą nigdy nie wyraziła najmniejszej pretensji pod adresem Ficowskiego. Z zachowanej z nim korespondencji wynika, że darzyła go zawsze wielką przyjaźnią, nazywając serdecznie Braciszkiem.
         Na temat jej licznych pobytów w szpitalach istnieją dwie, odbiegające od siebie wersje. Otóż istnieją domysły, że była to świadoma ucieczka Papuszy przed cygańskimi represjami. Potwierdzałby to fakt częstego podkreślania przez jej męża Dionizego, iż jest ona chora, ma chorą głowę, nie wie, co robi. Z relacji niektórych lekarzy wynika zaś, że niektóre jej pobyty w szpitalu podyktowane były po prostu ich chęcią pomocy tej sławnej, a będącej w nędzy kobiecie. Przywożono ją ponoć do szpitala po to, aby ją "podreperować", odżywić, wzmocnić.
         Żyła na pograniczu nędzy, upokorzenia i sławy. W 1958 r. przyznano jej wojewódzkie wyróżnienie - Lubuską Nagrodę Literacką. To wtedy przyjęto datę 1908 r. jako najpewniejszy rok jej urodzin. W 1967 r. przyjęta została do lubuskiego (zielonogórskiego) oddziału Związku Literatów Polskich. W 1978 r. dostała prestiżową nagrodę Ministra Kultury. Dodajmy, iż po jej śmierci na budynku Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie, gdzie wielokroć czytała swe wiersze, wmurowano okolicznościową plakietę z jej wizerunkiem.
         Do dziś jedynym tłumaczem z cygańskiego i badaczem twórczości Papuszy jest Ficowski. Wszyscy inni piszący o jej dorobku, posługują się jego tłumaczeniami. Do niedawna też całość rękopisów Papuszy znajdowała się w posiadaniu poety. Stąd też pojawiające się niekiedy pytanie: co jest autentyczną twórczością Papuszy, a co interpretacją Ficowskiego, czy wręcz jego autorstwem? Zdzisław Morawski, który znał Papuszę, twierdzi, iż nigdy nie widział, by cokolwiek pisała, a podpisując odbiór legitymacji Związku Literatów swój podpis Papusza, wręcz "narysowała, nagryzmoliła".(10) Papusza na swoich spotkaniach autorskich czytała swoje wiersze wyłącznie w przekładzie Ficowskiego, wyjątkowo tylko zacytowała kilka wersów w oryginale cygańskim.(11) A poza kolekcją Ficowskiego, nikt nigdy nie otrzymał od Papuszy jakiegokolwiek napisanego przez nią wiersza.
         Jednak owe rękopisy istnieją. W roku 1996 zostały przez Ministerstwo Kultury odkupione od Ficowskiego i przekazane Stowarzyszeniu Twórców i Miłośników Kultury Cygańskiej w Gorzowie Wielkopolskim. Tam można je dowolnie studiować, tłumaczyć, weryfikować poprawność przekładów Ficowskiego. Zapewne nastąpią kolejne przekłady z oryginału. Wiadomo, że zainteresowany jest takimi przekładami znakomity językoznawca Marcel Courthiade.
         Znający Papuszę próbują też doszukiwać się źródła jej poezji wprost w jej mowie. Istotnie, słuchacz jej opowieści zachowanych w formie nagrań radiowych czy filmowych odnosi wrażenie, iż mówi ona w sposób poetycki. Wrażenie to potęguje jeszcze jej charakterystyczna wschodnia wymowa, która w języku polskim ma bardzo liryczną, poetycka intonację. Odnosi się wrażenie, że wystarczy te teksty zapisać, podzielić na frazy i uzyska się gotowy poetycki utwór-opowieść.
         Papusza nie znała oczywiście zasad cygańskiej pisowni. Używała do zapisu alfabetu polskiego, który w miarę dobrze oddaje cechy jej dialektu cygańskiego. Pisała bez jakichkolwiek poprawek, tak jak mówiła. Były to właściwie teksty pieśni, tak je bowiem nazywała (gila romane), teksty przeznaczone do śpiewania. Pisała przez całą szerokość kartki, bez znaków przestankowych, gubiąc litery, sylaby, czy całe słowa. Odczytanie tych tekstów, podział zapisu na zdania, wersy, zastosowanie znaków przestankowych, to już dzieło Ficowskiego, który zresztą w kolejnych wydaniach tłumaczeń (z roku 1956 i 1973) dokonywał znacznych zmian własnego tłumaczenia.(12)
         Papusza zaczęła spisywać swoje pieśni-wiersze już po osiedleniu się. Treścią jej twórczości jest jednak głównie tęsknota za życiem minionym. W pierwszych utworach, nie wiadomo do końca na ile wyrosłych z potrzeby serca, a na ile inspirowanych koniunkturą polityczną, znajdujemy jednak treści nawołujące do osiedlania się, do porzucenia wędrówki.

- No, posłuchajcie, Cyganie!
Porzućcie już wędrowanie!
Na dobrej drodze jesteśmy.
Co mówili nam - zrobimy.
Chcemy się osiedlić wreszcie,
Inaczej dzieci wychować.
Będą się uczyły w szkołach!
(13)

         Utwory te, w kolejnych wydaniach jej wierszy wstydliwie przez Ficowskiego pominięte, posłużyły do zbudowania zarzutu przeciw Ficowskiemu, iż sterował on twórczością Papuszy, że jej twórczość wykorzystywał do agitacji za osiedleniem się, co z dzisiejszej perspektywy interpretowane jest jako ciężki zarzut przeciwko wolności niegdysiejszych swobodnych wędrowców. Istotnie takie treści Ficowski zawarł w swojej pierwszej książce.(14) Dziś owe treści usprawiedliwia koniecznością, wynikającą w tamtych czasach z oczekiwań wydawcy.(15)
         Twórczość Papuszy płynie z tęsknoty za dawnym życiem, jest też jednak pochwałą decyzji o osiedleniu. Jest obrazem swoistego rozdarcia, dramatu nieprzystosowania do życia w murach, przy jednoczesnej świadomości, iż życie minione było pasmem poniewierki, głodu, chłodu i niechęci mijanych ludzi. Zresztą rzeczą zwyczajną jest, iż lata młodości postrzega się z perspektywy jako piękne, romantyczne, wypełnione szczęśliwymi zdarzeniami.
         Szczególnym wierszem w twórczości Papuszy jest poemat rozpoczynający się od słów:Ziemio moja

Ziemio moja i leśna
Jestem córką twoją /.../

Pójdę ja w góry
Góry wysokie,
Włożę spódnicę piękna, wspaniałą
Uszytą z kwiatów
I zawołam, ile sił będę miała:
Polska ziemio: czerwona i biała!
(16)

         Wspomina Ficowski, że po opublikowaniu tego wiersza w piśmie brytyjskim, wątpiono w jego autentyczność.(17) Tak nie mogła napisać Cyganka, córa wędrownego ludu! Papuszę jednak cechowała mocna identyfikacja z Polską, z polskością. Podkreślała to wielokrotnie. Grupa Polska Roma to wszak Cyganie od stuleci wędrujący w obrębie Polski właśnie. Proszona o odczytanie wierszy w oryginale, tłumaczyła: Ja jestem Polką. Po cygańsku tylko śpiewałam i zapisywałam /.../ Cyganie to Polacy.(18) Kiedy indziej mówiła: Cyganie są germańscy i słowiańscy. Nasze nazwisko brzmi z niemiecka, ale my jesteśmy Cyganie słowiańscy. Pan Polak, to pan Słowianin, my też z pochodzenia Słowianie. Razem jesteśmy Polacy.(19) Jak widać Papusza nie miała problemu z podwójną identyfikacją, a jej przekonanie o polskości swej grupy zupełnie tłumaczy patriotyczne treści poematu.(20)
         Twórczość Papuszy czeka na kolejne, wnikliwe analizy i próby przekładów. Twórczość Papuszy - Bronisławy Wajs jednak już na trwałe weszła do dziedzictwa kulturalnego Cyganów/Romów świata. Z tą twórczością od początku jej "ujawnienia" związany jest dramat, konflikt między ortodoksyjną tradycją a wolnością wypowiedzi artystycznej. Przed laty, rozmawiając z Cyganami, wielokrotnie spotkałem się z przekleństwami, które pod jej adresem wykrzykiwali, zwłaszcza kobiety. Podobnie wyrażano się o Ficowskim, posądzając go to o romans z Papuszą, to o perfidną zdradę Cygnów. Dziś większość Cyganów chlubi się poetką, wielu przyznaje się do pokrewieństwa z nią, a Ficowskiego cenią, jako tego, który stworzył podwaliny pod wiedzę o historii i kulturze narodu romskiego w Polsce.
         Pierwsza poetka, którą dziś chlubią się Cyganie daleko poza granicami Polski - padła jednak ofiarą swego talentu. Z jej dramatem związany jest także dramat jej odkrywcy i tłumacza.
         Papusza zmarła u swojej siostry w Inowrocławiu, dokąd przeniosła się pod koniec życia. W dwa tygodnie po jej śmierci w warszawskiej gazecie ukazał się nekrolog:
         Ś.P. Bronisława Wajs Papusza poetka cygańska, zmarła 8 lutego 1987 r. w Inowrocławiu, przeżywszy 76 lat, o czym zawiadamia czytelników i miłośników Jej pięknych wierszy Jerzy Ficowski.(21)
         Ficowski nie był na pogrzebie Papuszy. Jak mówił Edward Dębicki, też poeta, jej krewny: To nie było by możliwe, bo Ficowski mógłby być nawet cieleśnie poszkodowany przez Cyganów.(22)

Przypisy:
(1) O Papuszy piszę jako o Cygance, mimo iż obecnie poprawność polityczna (political coretness) wymaga, by o niej, jak i o innych jej pobratymcach pisać i mówić: Romowie. Pośród polskich Romów ten termin do dziś nie zakorzenił się jednak zbyt mocno. Posługują się nim głównie młodzi liderzy romscy, a także - w sytuacjach oficjalnych - rozmaici urzędnicy i dziennikarze. Wielu Romów, zwłaszcza starszych irytuje ta maniera, która w gruncie rzeczy jest formą swoistej magii językowej, mającej na celu polepszernie samopoczucia Cyganów, którzy poprzez nazywanie ich Romami, rzekomo dostępują większego szacunku od otoczenia. Znany poeta romski z rodziny Papuszy, Edward Dębicki, tak powiada o sobie: Ja jestem Cygan, mój dziad był Cygan. Nie jestem żaden Rom! Dla mnie Rom to słowo obce. Słowo to oznacza Cygana w języku cygańskim. Na litość boską! Nie można uciec od historii! Czy dlatego, że Polacy zrobili coś źle, należy ich przechrzcić na lachy? (Krzysztof Górski, Harfista królowej Marysieńki. Rozmowa z Edwardem Dębickim, poetą cygańskim, "Gazeta Morska", dodatek do "Gazety Wyborczej", z dnia 24.10.2001). Poeta i rzeźbiarz romski Karol Gierliński-Pormo mówi: Ja zawsze byłem i jestem Cyganem. Słowo Rom jest nazwą sztuczną, wykreowaną przez media (Cygan a nie Rom. O twórczości Gierlińskiego, "Gazeta Wyborcza", wydanie Zielona Góra, z dnia 17.02.2002). Znana poetka i pieśniarka romska Teresa Mirga zawsze podkreśla: Jestem dumna, że jestem Cyganką. Nie należy chyba dodawać, że sama Papusza nigdy nie słyszała, by można było o Cyganach mówić Romowie. Zapewne nawet zdziwiłaby się niepomiernie, gdyby ktoś tak się do niej zwrócił. A przecież, kiedy zmarła, to użycie terminu Rom było w kręgach ludzi wykształconych dość częste. Zachowując więc ogromny szacunek dla cygańskości Papuszy, pozostawmy ją w pamięci jako wybitną poetkę - CYGANKĘ.

(2) Warmijaki (Warmiaki), Berniki, Galicjaki - to nazwy grup cyańskich szczepu Polska Roma. Polska Roma to grupa, która na teren Polski przybyła w początku XVI w. w ucieczce przed prześladowaniami w Niemczech. Mają sporo naleciałości językowych niemieckich. Ich tereny koczowania obejmowały terytorium tzw. Polski historycznej, a więc dzisiejszą Polskę, Litwę, Ukrainę Zachodnią. Mieszkający na tych terenach Cyganie do dziś identyfikują się nazwą Polska Roma. Warmijaki i Galicjaki - to nazwy grup terytorialnych. Berniki - geneza nazwy nie ustalona. Matka Papuszy pochodziła ze znanego wśród Galicjaków rodu Zielińskich.

(3) Jan Wajs pochodził z grupy Sasytka Roma (Niemieckich Cyganów) wchodzących w skład Polska Roma.

(4) Jerzy Ficowski, Cyganie na polskich drogach, Kraków 1986, s. 253-254

(5) J. Tuwim, Cyganie (rozmowa z Jerzym Ficowskim), "Problemy" 1950, Nr 10

(6) Jerzy Ficowski, Falorykta ,[in:] Demony cudzego strachu, Warszawa 1986, s. 251-252

(7) Ficowski, Falorykta..., s. 209-210

(8) Kończąc swój esej (Falorykta...,s.261) Ficowski pisze: Drogo przyszło ci, Siostrzyczko, za to zapłacić, aby spełniło się twoje dawne marzenie o pozostawieniu po sobie czegoś trwałego i pięknego na świecie. Wiem, że przyczyniłem się i to tej przyszłej twojej sławy, i do tej minionej twojej klęski. To pierwsze nie jest naprawdę moja zasługą, to drugie nie jest naprawdę moją winą. Mimo to do dziś czuję w sobie ciężar współodpowiedzialności za te wszystkie biedy, którymi cię kiedyś obarczano, choć wiem, że były nieuniknione. Wybacz mi, jeśli możesz.

(9) Historia Cyganki, scenariusz i reżyseria Greg Kowalski, zdjęcia M. Herbe, muzyka Jan Kanty Pawluśkiewicz, Wytwórnia Filmów Oświatowych 1992.

(10) Zdzisław Morawski, Wszystko, co wiem o Papuszy, [in:] Papusza (1992); Andrzej K. Waśkiewicz, Papusza i Ficowski, tamże.

(11) Tadeusz Kajan, Spotkania z Papuszą, [in:] Papusza (1992)

(12) Waśkiewicz, Papusza (1992)

(13) J. Ficowski (1953) s. 132

(14) J. Ficowski (1953)

(15) Historia Cyganki...

(16) J. Ficowski (1986), s. 276

(17) Ficowski (1986), s. 275

(18) Kajan, Papusza (1992)

(19) Janusz Koniusz, Obiad u Papuszy [in:] Papusza (1992)

(20) W styczniu 2004 w Muzeum Teatralnym przy Teatrze Wielkim w Warszawie otwarto wystawę "Z dziejów Polek". Prezentowała ona sylwetki 60 najs.ławniejszych Polek, począwszy od św. Kingi, poprzez królowe, artystki, uczone, po sławne postacie sportu i polityki. Pośród tych najsławniejszych Polek znalazła się również Papusza.

(21) Życie Warszawy, z dnia 24 lutego 1987.

(22) Morawski, Papusza (1992)

Bibliografia:
Jerzy Ficowski (1953), Cyganie polscy, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
Jerzy Ficowski, (1956), Pieśni Papuszy, Ossolineum, Wrocław
Jerzy Ficowski (1965), Cyganie na polskich drogach, Wydawnictwo Literackie, Kraków
Papusza (1973), Pieśni mówione (przekład i wstęp Jerzego Ficowskiego), Łódź
Jerzy Ficowski (1986), Falorykta, [in:] Demony cudzego strachu, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa
Jerzy Ficowski (1986), Cyganie na polskich drogach, Wydawnictwo Literackie, Kraków- Wrocław
Papusza (1990), Lesie ojcze mój, Czytelnik, Warszawa
Papusza czyli wielka tajemnica (1992), Gorzów Wielkopolski

Papusza




Papusza (stoi) ok. 1930 r.




Papusza z rodziną. Po jej prawej Dionizy Wajs




Papusza z synkiem Tarzanem



Dionizy Wajs